piątek, 7 lutego 2014

003."Zbrodnia i kara" Fiodor Dostojewski

Źródło
Tytuł:Zbrodnia i kara
Autor:Fiodor Dostojewski
Ilość stron:457
Status:Samodzielna książka
Wydawnictwo:GREG
Ocena:10/10
Nie przepadam za lekturami szkolnymi. Nie mówię tak dlatego, że wszyscy tak mówią. Po prostu przeczytałam każdą jedną książkę, którą trzeba było przeczytać na język polski i naprawdę niewiele z nich mi się podobało. Może po prostu nie potrafię docenić prawdziwej sztuki, prawdziwej literatury. Do "Zbrodni i kary" podeszłam jak do każdej innej lektury: z niechęcią, ale też z mocnym postanowieniem przeczytania jej do końca. Autora znałam już z "Idioty", ale patrząc z perspektywy czasu wydaje mi się, że kiedy czytałam tę powieść byłam na nią po prostu za młoda i ze wstydem przyznaję, że niewiele z niej zrozumiałam.
Wracając jednak do "Zbrodni i kary", muszę przyznać, że książka ta okazała się niesamowitym zaskoczeniem, co jeszcze dziwniejsze pozytywnym. Fabułą książki są losy Raskolnikowa - ubogiego studenta mieszkającego w Petersburgu. Jego sytuacja życiowa jest tragiczna, mieszka w małym, wynajętym pokoiku, nie ma pieniędzy na jedzenie, a w końcu sytuacja zmusza go do porzucenia studiów oraz do popełnienia tytułowej zbrodni. Fabuła okazała się bardzo interesująca, obfitowała w różnego rodzaju zwroty akcji i niespodzianki, co sprawiło, że książkę tą naprawdę ciężko było odłożyć na półkę. Świat wykreowany przez Dostojewskiego staje się po prostu naszym domem, jest taki realistyczny. Czasami czułam się jakbym naprawdę znajdowała się na głośnej petersburskiej ulicy, jakby otaczali mnie wszyscy ci ludzie, dźwięki i zapachy. Ale opisy miasta to nie jedyna zaleta tej książki, autor równie dobrze radzi sobie z opisem ludzi. Mistrzowsko oddał rozterki głównego bohatera, jego stan psychiczny, wszystkie wątpliwości i wyrzuty. Pozostali bohaterowie także zostali opisani bardzo drobiazgowo i realistycznie. Czasami czułam się jakbym naprawdę ich znała. Znalazło się oczywiście kilku, których nie obdarzyłam sympatią, ale przecież tacy zawsze się znajdą. Na licznych stronach tej powieści bardzo zżyłam się z Raskolnikowem, Sonią, Dunią i Swidrygajłowem i ciężko było mi się z nim rozstać. Mówiąc o rozstaniu, warto wspomnieć o zakończeniu powieści, które przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Również mnie zaskoczyło i napełniło wiarą w lepsze jutro. Bardzo żałuję, że autor nie pokusił się o napisanie drugiego domu tej powieści z dalszymi losami bohaterów, bo na pewno chętnie bym taką książkę przeczytała.
Lektura tej powieści naprawdę wiele mnie nauczyła. Zrozumiałam, że nie należy oceniać książki po okładce czy też opinii, która o książce krąży, bo ta często jest mylna. Jeśli miałabym porównać tą książkę z innymi lekturami szkolnymi to na pewno jest to najlepsza z książek, jakie musiałam czytać na język polski w liceum. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest to najlepsza lektura ze wszystkich jakie przeczytałam biorąc pod uwagę także gimnazjum i podstawówkę. Fiodor Dostojewski z pewnością był mistrzem w kreowaniu psychiki bohaterów. Jego powieść oczarowała mnie i na pewno nie skończę mojej przygody z autorem na tej tylko książce. Przy okazji następnej wizyty w bibliotece mam zamiar wypożyczyć "Braci Karamazow". Wszystkim, którzy za czasów nauki w szkole średniej nie pokusili się o przeczytanie "Zbrodni i kary", serdecznie polecam przeczytanie tej książki. Nie zawiedziecie się!


1 komentarzy:

ami. pisze...

Jedyna lektura w liceum która tak mną wstrząsnęła i którą przeczytałam z takim zapałem. świetna. genialna.

Prześlij komentarz