poniedziałek, 3 lutego 2014

002."20 odsłon zachłannej młodości" Xiaolu Guo

Źródło
  Tytuł:20 odsłon zachłannej młodości
Autor:Xiaolu Guo
Ilość stron:239
Status:Samodzielna książka
Wydawnictwo:Albatros
Ocena:2/10
 
 
Nie trzeba chyba zbyt długo patrzeć na okładkę tej książki by stwierdzić, że jest bardzo ładna. Podoba mi się jej minimalizm i kolorystyka. Nie chcę mijać się z prawdą, więc przyznam się od razu, że to właśnie zachwycająca okładka sprawiła, że w ogóle pomyślałam o przeczytaniu tej książki. Gdybym chociaż zerknęła na opis z tyłu okładki to może przygotowałabym się jakoś na rozczarowanie, które ta książka mi zapewniła. Choćby po tytule mogłam się spodziewać, że książka nie należy do literatury ambitnej. Fabułę stanowią losy Fenfang, która ucieka z domu i udaje się do Pekinu. Jak na młodą dziewczynę przystało jej rozważania praktycznie cały czas dotyczą chłopaków, co zaczyna być irytujące już na początku lektury, a potem staje się po prostu nie do wytrzymania. Powieść zamiast na rozdziały podzielona jest na odsłony, które były powiązane ze sobą chyba tylko tym, że we wszystkich występowała Fenfang. Zdarzały się odsłony, które kończyły się w kulminacyjnym momencie (nie znaliśmy zakończenia), a później wątek nie był kontynuowany. Warto wspomnieć o głównej bohaterce, która jest postacią bardzo irytująca. Jest infantylna, pozbawiona głębszych uczuć czy przemyśleń. Moim zdaniem nie da się jej polubić. Pozostali bohaterowie są wykreowani jeszcze gorzej, o ile to w ogóle możliwe. Po prostu autorka niemalże nic nam o nich nie mówi. Znamy ich imiona, wiemy, co łączyło ich z Fenfang (najczęściej to po prostu jej byli) i tyle. Moją uwagę przyciągnął również fakt, że poza główną bohaterką w książce nie występują prawie żadne postacie kobiece. Wracając jednak do samej fabuły, to nie jest ona zbyt zachwycająca. Jest przewidywalna i po prostu nudna. Najbardziej jednak zniechęciło mnie do książki zakończenie, które było tak grubymi nićmi szyte, że jego czytanie po prostu bolało. Nie wiem, dlaczego autorka zdecydowała się właśnie na takie zakończenie, ale zdecydowanie był to błąd. Jeśli wspominam już o autorce to powinnam także ocenić jej styl pisania. Jak można się spodziewać nie przypadł mi do gustu, czytając od razu wyczuwa się, że jest to debiutancka powieść. Jeśli nawet dialogi są do przyjęcia to opisy uczuć czy przyrody już nie.

Sięgając po tą książkę nie miałam wobec niej żadnych oczekiwań. Myślałam, że będzie to przyjemna lektura, która pozwoli mi na oderwanie się od rzeczywistości. Niestety ta książka nawet tego mi nie zapewniła. W czterech słowach: po prostu nie polecam.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz